Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konflikt w Afryce. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą konflikt w Afryce. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 lutego 2011

efekt motyla

Mój własny brat w swej wielkiej życiowej mądrości napisał do mnie:
"Jak to jest, że gdzieś w małej miejscowości na placu w Afryce mały motyl zatrzepocze skrzydłami i tym samym zrujnuje cały misterny plan pewnej rodziny w zupełnie innym zakątku świata... ?"

Jaka jest przyczyna, że podniesiona w górę pięść, ciągnie za sobą tysiące innych? Z jakiego powodu podniesiony sztandar wolności może być nazwany raz "jaśminowym", innym razem "krwawym"?
Ktoś mający dość zatrzepotał skrzydłami sprawiedliwości, rozpętał burzę, pociągnął innych czujących podobnie. Głos wołania z kilkunastu tysięcy gardeł rozniosła się jak fala uderzeniowa i powędrowała w świat. Dotarła też do nas.
Nas akurat dotyczy to może bardziej niż innych. Z miłości do Tunezji cieszymy się, że próba ułożenia przyszłości nie idzie w parze z masowym okrucieństwem. Z miłości do Egiptu - krwawi nasze serce, że na ulicach giną jego mieszkańcy, być może osoby, które znamy, które spotkaliśmy. Bo dla nas najważniejsi są ludzie. Polityką się nie zajmujemy, nie mamy na nią czasu i ... ochoty zresztą też nie. Cieszymy się szczęściem naszych przyjaciół, kiedy im się powodzi i płaczemy razem z nimi w ich niedoli. Trudno jest nie stawać po żadnej ze stron bo...
- Każdy ma prawo walczyć o swoją wolność.
Mam nadzieję, że wolność narodu, kraju, regionu nie zburzy misternie murowanego miesiącami naszego, osobistego wiaduktu do własnego nowego życia.

Dla nas to taka retrospekcja. W Polsce zupełnie nie tak dawno przeżywaliśmy podobne sceny. Chcieliśmy swobody, wolności, pracy i demokracji... Nie udało się bez ofiar. Szkoda, że nie zawsze wychodzi nauka oparta na błędach innych. Nie zawsze też tak można.
Jeśli jest ci źle - krzycz. Jeśli nie możesz wytrzymać -zmień to.
Ważne jest to, co przyniosą ze sobą zmiany. Modlimy się, oby same dobre rzeczy.

Musimy odwdzięczyć się wszechświatowi i wykonać własny efekt motyla. Już dziś wysyłamy Egiptowi, Tunezji, wszystkim krajom Maghrebu i całej Północnej Afryce przesłanie (co prawda indiańskie ale jakże pasujące do obecnej sytuacji):

"...Pewien indiański chłopiec zapytał kiedyś swego dziadka:
- Co sądzisz o sytuacji na świecie?
Dziadek odpowiedział:
- Czuję się tak, jakby w moim sercu toczyły walkę dwa wilki. Jeden jest pełen złości i nienawiści. Drugiego przepełnia miłość, przebaczenie i pokój.
- Który z nich zwycięży? -chciał wiedzieć chłopiec.
- Ten, którego karmię. - odpowiedział dziadek... "







piątek, 4 lutego 2011

dziwny jest ten świat.... - czyli dokąd zmierza północna Afryka

O komentarzu do zamieszek w pólnocnej Afryce myślałam już od kilku dni ale dopiero pewien mail otrzymany wczoraj ostatecznie natchnął mnie do napisania kilku słów.

Tunezja i Egipt - dwa ukochane przez nas miejsca.... byliśmy tam, poznaliśmy je i zostawiliśmy tam kawałek naszego serca ale świat po raz kolejny pokazał jak bieg historii może byc przewrotny. Podczas naszego pobytu w Tunezji nastroje były spokojne, prezydent pojawiał się wszędzie, na bilbordach, plakatach, fotografiach w każdym niemal biurze, hotelu, restauracji a nawet małym przydrożnym barze.... żartowaliśmy nawet, że pewnie jak się otwiera puszkę to też na wieczku od środka jest zdjęcie prezydenta. W całym tym "prezydenckim" jarmarku odniesienie ludzi do jego osoby było zastanawiająco zdystansowane. Nie wypowiadali się źle ale może dlatego, że wogóle unikali jakichkolwiek rozmów o polityce i sytuacji kraju. Większość ludzi skupiała się na przeżywaniu codzienności.


Nie było widać strachu czy też upokorzenia jak to miało miejsce w Egipcie, gdzie wracając autobusem z Kairu byliśmy jedynymi ludźmi w pojeździe, którzy nie czuli przerażenia podczas kontroli policji. Bo Egipt pod wieloma względami jest tak różny od Tunezji jak Polska od Białorusi czy też Ukrainy. Niby oba na tym samym kontynencie, oba podobne kulturalnie a jednak... nie można ich mierzyć tą samą miarą. Nawet konflikt, rewolucja, której początek był w Tunezji, w Egipcie rozrosła się w krwawe zamieszki, których końca nie widać....

Nie wiadomo dokąd to zmierza, czy kolejne arabskie kraje Afryki i Bliskiego Wschodu, jak domino powielą wzór równania na zmiany..... zobaczymy. Podobno 12 lutego mają rozpocząć się zamieszki w Algierii a 20 lutego w Maroku ale ile w tym prawdy i czy "facebook-owym" rewolucjonistom uda się porwać tłumy tego nie wiemy. Wiemy tylko, że całe to zamieszanie dotyka nas osobiście, bo prawie jesteśmy już jedną noga w Afryce. Teraz gdy podjeliśmy decyzję o wyjeździe, może się okazać, że los spłata nam figla i to uniemożliwi.

Dziwny jest ten świat - bo jeszcze kilka miesięcy temu dałabym sobie ręce uciąć, że żadnego konfliktu w  Północnej Afryce być nie może - bo to państwa spokojne i nastawione na turystykę - a nikt przecież nie zabija kury znoszącej złote jajka. A jednak...... byłabym dziś bezręką kaleką...
nigdy nie mów nigdy....

Cóż faktycznie wszyscy zdajemy się być tylko drobinkami kurzu pod stopami przeznaczenia
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ale ponad wszystko życzę Egipcjanom i Tunezyjczykom tego czego pragną najbardziej - demokracji, choć mam wiele obaw o to czy potrafiliby z niej korzystać.... Mam nadzieję, że ta rewolucja, to powstanie ludu nie będzie kolejnym powieleniem historii, która już raz zakpiła sobie z rewolucjonistów w Iranie - i z deszczu pchnęła ich centralnie pod rynnę.... 

"uważaj o co prosisz by nie żałować, że to otrzymałeś"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...