Pokazywanie postów oznaczonych etykietą argania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą argania. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 czerwca 2011

UWAGA KONKURS FOTOGRAFICZNY !!

Stowarzyszenie Współpracy Polsko - Marokańskiej
AFRICAE DESERTA PROJECT 
wraz z MAROKO SKLEP ogłaszają konkurs fotograficzny 
na najpiękniejsze, najciekawsze zdjęcie pod tytułem:

"RELAKS W PODRÓŻY"

do wygrania ciekawy zestaw wspaniałych, naturalnych kosmetyków z Maroka
 ufundowany przez firmę Maroko Sklep

termin nadsyłania prac to: 30.06.2011

prace proszę przesyłać na adres mailowy Stowarzyszenia:
info@africaedeserta.pl

wraz z oświadczeniem: 

"Oświadczam, że jestem właścicielem zdjęcia i wyrażam zgodę
na jego publikację przez Africae Deserta Project -
Stowarzyszenie Współpracy Polsko - Marokańskiej"

Wszystkich bardzo serdecznie zapraszamy do udziału w konkursie !!!



niedziela, 17 kwietnia 2011

Maroko Sklep - naturalne skarby ;)

Ostatni piątek spędziliśmy w Poznaniu gdzie zupełnie przypadkowo zostaliśmy zaproszeni na odbywający się w centrum miasta kulturalny event. Wydarzenie to miało dla nas interesujący przebieg, ponieważ w jego trakcie odbyła się prezentacja naturalnych kosmetyków pochodzących z Maroka. W asyście stylowo ubranych w tradycyjne stroje marokańskie pań oraz w otoczeniu berberyjskich dywanów, wiszących na ścianach ozdób w postaci chwostów i panelu z oryginalną ceramiką zeldż, goście wernisażu mogli posmakować naturalnego oleju arganowego, wypróbować kosmetyki - niezliczone olejki, kremy i mleczka z dodatkiem oleju arganowego właśnie.
Na spotkaniu odbyła się również degustacja niezwykłego w swym smaku, marokańskiego "szarego" wina (vin gris) czyli specjalności regionu na południe od Meknes (Guerrouane i Beni M'tir) - różowego wina o jasnej barwie i delikatnym smaku.

O zaletach produktów z oleju arganowego pisaliśmy już wcześniej ale nadarza się okazja aby powrócić do tego tematu ze względu na niezwykłość jego cech ale również z powodu wymienionego wyżej spotkania. Gospodarzem był nowo powstały serwis Maroko Sklep, oferujący produkty naturalne najwyższej klasy. Zarówno olej jadalny jak i kosmetyki oferowane przez ten serwis posiadają wszelkie certyfikaty, potwierdzające ich oryginalność oraz zgodne z tradycją sposoby produkcji. Zawierające dobrotliwe kwasy omega, przeciwutleniacze pomagające w walce z cholesterolem. Wspomaga krążenie, obniża poziom cukru we krwi, działa przeciw zapalnie i wspomaga w naturalny sposób odporność organizmu. Jako kosmetyk jest niezastąpiony w walce z przedwczesnym starzeniem się skóry, wzmacnia skórę, włosy i paznokcie. Używany jest również jako lek na oparzenia, choroby skóry czy trądzik młodzieńczy.
Jak zwykle po drodze są ludzie a ci, których poznaliśmy są nader wyjątkowi. Otwarci, sympatyczni i pełni energii, która udziela się wszystkim dookoła. Już samą ich dewizą potwierdzili, że biznes nie wyklucza pasji i największą sztuką jest umiejętność połączenia tych aspektów i wykorzystanie ich jako potencjał na przyszłość. W większości swych działań, zupełnie tak jak my - po prostu zapraszają do Maroka ;)
Wykorzystajmy moment, że niezwykłe w swym działaniu produkty dostępne są już na naszym rodzimym rynku. Chyba, że macie ochotę kupić je osobiście na suku, choćby w Marakeszu, wypróbować na miejscu i w połączeniu z zabiegiem w hammamie zaserwować sobie "marokańskie spa" - wtedy zapraszamy podwójnie...
więcej o arganii: tutaj
więcej o produktach: Maroko Sklep
fot. wikipedia.org




niedziela, 2 stycznia 2011

Maroko -"Południową pętelką" (cz. 2)

4 dzień - M'hamid - Taroudant lub Sidi Ifni
O ile do tej pory trasa jest prosta (pomijając nieznośnie kręte górskie drogi) to od tego momentu możemy sobie powybierać i pofantazjować. Jeśłi mamy sporo czasu to możemy odbić na południe i prawdziwie pustynnym krajobrazem dotrzeć do naskalnych rytów w okolicach Ait Herbit a noclegu szukać w Igherm lub Tata. Następnego dnia trasą N12 przez Guelmim dostać się nad wielką wodę, do Sidi Ifni właśnie.




Jeśli czas goni to możemy spróbować ruszyć około 9-ej rano z M'hamidu w kierunku Taroudant i "depcząc" na gaz i (to niemałe wyzwanie - raz nam sie udało) dotrzeć do Sidi Ifni jednym rzutem. Liczyć sie wtedy trzeba z 10-12 godzinną jazdą, niezłą gonitwą, piskiem przy wyprzedzaniu na wąskich drogach i wrzaskiem pasażerów przy wyprzedzaniu na górskich serpentynach. Przy tej opcji trzymamy kierunek na port lotniczy w Agadirze a następnie już wzdłuż wybrzeża na południe do Tiznit. Po drodze kupujemy świeżutkie melony z przydrożnych straganów. Jeżeli dotarliśmy do tego miejsca a czujemy zmęczenie możemy skorzystać z bazy noclegowej tej urokliwej miejscowości. Bowiem kolejne kilkadziesiąt kilometrów to droga niezbyt trudna ale męcząca. Poza tym, przy zmianie pogody możemy czuć się niezbyt komfortowo. Latem jedziemy z miejsca gdzie temperatura oscyluje pomiędzy 45-50 stopni a nad oceanem, ze względu na prądy może być zaledwie kilkanaście stopni i często pojawiają się mgły i mżawki.





5 dzień - Sidi Ifni - Legzira - Agadir
Dla niektórych ta post hiszpańska miejscowość może być celem samym w sobie ale z naszego punktu widzenia wystarczą maksymalnie jeden/dwa dni (zwłaszcza jeśli pogoda nie dopisuje). Jest klimatycznie, inaczej, trochę "surferowo" - ale z pewnością nieco ekscentrycznie.  O Sidi Ifni i plaży Legzira już pisaliśmy  - I love Sidi Ifni
Baza noclegowa jest spora, my skorzystaliśmy z Camping El Barco, wyspecjalizowanym obiekcie w obsłudze kamperów i rodzin z niskim budżetem. Pokój na 7 osób (spokojnie mieszczący 9) kosztował w okolicach 350MAD, miał dwie sypialnie, pokój z rozkładanym łózkiem , kuchnię i łazienkę. Dodatkowym atutem (lub wadą- w zależności od punktu postrzegania) jest jego lokalizacja - niemal nad samym oceanem.




Po spacerku po Sidi Ifni  odwiedziliśmy leżącą około 10 kilometrów na północ plażę Legzira. Potem dalej na północ do samego Agadiru, które jako zagłębie turystyczne oferuje niemal wszystko. Przede wszystkim szerokie, piękne plaże z nieco ładodniejszymi falami, bazę noclegową we wszystkich standardach i centrum rozrywki. Zostajemy na noc albo ... i znowu wybór:
a) Taroudant - Tiz' Test - górskie osady berberyjskie - widok na Toubkal (więcej czasu, dobre przygotowanie i odpowiedni sprzęt - podejście na najwyższy szczyt tej części Afryki) - Marakesz
b) Argania (trasa widokowa z możliwością zwiedzania fabryk oleju arganiowego) lub wersja express (autostrada Agadir - Marakesz)





6 dzień - Agadir - Essaouira
Na północ od Agadiru możemy zatrzymać się na krótko by skalistym brzegiem zejść na plażę i podziwiać szalejących na wodzie surferów, biwakujących tutaj swoimi kamperami całe tygodnie czekając na idealne fale. Jadąc w kierunku Essaouiry mijamy Arganię - krainę gajów arganiowych, oleju i kóz - więcej tutaj:  argania spinosa




Próbując uniknąć fotoradarów, docieramy do portowej Essaouiry, miasta z przecudną mediną, nadmorską fortyfikacją i centrum artystycznym Maroka - to moje zdanie, bo panująca tutaj atmosfera i pulsujące życie przypomina czasem bardziej klimat hiszpańskich schodów w Rzymie niż afrykański port. Młodzieńcy z akustycznymi gitarami, kramy z rękodziełem - taka Essaouira zostaje w pamięci. Rok rocznie odbywa się tutaj festiwal muzyki gnawa - must be, must see ;)





7 dzień - Essaouira - Marakesz
Do Marakeszu mamy zaledwie około dwóch godzin jazdy zatem możemy spędzić uroczy dzień na szwędaniu sie uliczkami mediny, zjedzeniu rybnego posiłku na nadmorskim bulwarze lub na kontemplowaniu uroków magicznego miejsca w połączeniu z gapieniem się w bezkres oceanu z wysokich murów Bastionu Północnego.





Kolejna opcja to wypad z Marakeszu  na północ nad wodospady Cascades d'Ouzoud





Pokaż pętelką 2 na większej 



czwartek, 4 listopada 2010

cud, co nazwę nosi: argania spinosa

Na początku wiedziałem tylko, że muszę zobaczyć te śmieszne kozy, które wskrabują się na drzewa i dyndają na nich jak wielkie włochate owoce. Gdy już je zobaczyłem, zacząłem się zastanawiać co takiego skłania te zwierzęta do specyficznego wysiłku (ciernie), kiedy zza pagórka wyłoniła się Luluah z aparatem w ręku i oznajmiła, że właśnie była świadkiem narodzin kolejnego drzewnego oskubywacza orzeszków arganii czyli kózki właśnie.
- Argania? - zapytałem.
- Drzewo życia, naturalnie...

Wysłuchałem niemałego wykładu na temat poskręcanych drzewek rosnących wyłącznie w Maroku, wyłącznie pomiędzy Agadirem a Es-Sawirą, będących endemitem wpisanym na listę rezerwatów biosferycznych UNESCO . Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że nie tylko kozy uwielbiają liście i owoce arganii. Pozyskiwany z nasion olej jadalny ma wyjątkowe właściwości i ze względu na nie stosowany jest w marokańskiej kuchni. Wykorzystuje się go również jako kosmetyk (olejek, mydło itp). Wytłoki z nasion stosuje się również jako paszę dla wielbłądów a w wyniku fermentacji miąższu pozyskuje się napój alkoholowy o nazwie mahia d'Argan.
Obszar pokryty przez olbrzymi arganiowy sad to około 800 tysięcy hektarów a to co świadczy o jego niezwykłości to fakt, że jako endemit nie przyjął się nigdzie indziej na świecie, dziczejąc w miejscach gdzie próbowano go przenieść i nie przynosząc porządanych owoców.
Można się domyślać, że nie jest tani w zakupie. Dzieje się tak między innymi, ponieważ pozyskuje się stosunkowo mało oleju z dużej ilości owoców a liczebność drzew niestety kurczy się rok rocznie.
To, jak działa należy sprawdzić samemu ale chyba nie ma takiego olejku, który miałby aż tyle zalet, co produkty z Arganii. Ponoć odmładza, pomaga zabliźnić się ranom, stosowany jest również przy trądziku i chorobach skóry, wzmacnia włosy i paznokcie.
Cud? Pewnie nie, raczej siła natury ;)

Znalazłem coś do poczytania jakiż on jest cudowny... :
OLEJ ARGANOWY - czy wiesz, że....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...