Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady zdrowotne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą porady zdrowotne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 kwietnia 2011

Maroko Sklep - naturalne skarby ;)

Ostatni piątek spędziliśmy w Poznaniu gdzie zupełnie przypadkowo zostaliśmy zaproszeni na odbywający się w centrum miasta kulturalny event. Wydarzenie to miało dla nas interesujący przebieg, ponieważ w jego trakcie odbyła się prezentacja naturalnych kosmetyków pochodzących z Maroka. W asyście stylowo ubranych w tradycyjne stroje marokańskie pań oraz w otoczeniu berberyjskich dywanów, wiszących na ścianach ozdób w postaci chwostów i panelu z oryginalną ceramiką zeldż, goście wernisażu mogli posmakować naturalnego oleju arganowego, wypróbować kosmetyki - niezliczone olejki, kremy i mleczka z dodatkiem oleju arganowego właśnie.
Na spotkaniu odbyła się również degustacja niezwykłego w swym smaku, marokańskiego "szarego" wina (vin gris) czyli specjalności regionu na południe od Meknes (Guerrouane i Beni M'tir) - różowego wina o jasnej barwie i delikatnym smaku.

O zaletach produktów z oleju arganowego pisaliśmy już wcześniej ale nadarza się okazja aby powrócić do tego tematu ze względu na niezwykłość jego cech ale również z powodu wymienionego wyżej spotkania. Gospodarzem był nowo powstały serwis Maroko Sklep, oferujący produkty naturalne najwyższej klasy. Zarówno olej jadalny jak i kosmetyki oferowane przez ten serwis posiadają wszelkie certyfikaty, potwierdzające ich oryginalność oraz zgodne z tradycją sposoby produkcji. Zawierające dobrotliwe kwasy omega, przeciwutleniacze pomagające w walce z cholesterolem. Wspomaga krążenie, obniża poziom cukru we krwi, działa przeciw zapalnie i wspomaga w naturalny sposób odporność organizmu. Jako kosmetyk jest niezastąpiony w walce z przedwczesnym starzeniem się skóry, wzmacnia skórę, włosy i paznokcie. Używany jest również jako lek na oparzenia, choroby skóry czy trądzik młodzieńczy.
Jak zwykle po drodze są ludzie a ci, których poznaliśmy są nader wyjątkowi. Otwarci, sympatyczni i pełni energii, która udziela się wszystkim dookoła. Już samą ich dewizą potwierdzili, że biznes nie wyklucza pasji i największą sztuką jest umiejętność połączenia tych aspektów i wykorzystanie ich jako potencjał na przyszłość. W większości swych działań, zupełnie tak jak my - po prostu zapraszają do Maroka ;)
Wykorzystajmy moment, że niezwykłe w swym działaniu produkty dostępne są już na naszym rodzimym rynku. Chyba, że macie ochotę kupić je osobiście na suku, choćby w Marakeszu, wypróbować na miejscu i w połączeniu z zabiegiem w hammamie zaserwować sobie "marokańskie spa" - wtedy zapraszamy podwójnie...
więcej o arganii: tutaj
więcej o produktach: Maroko Sklep
fot. wikipedia.org




czwartek, 5 sierpnia 2010

morfinki z makareszu - czyli opowieść o smakach i smaczkach....

o kuchni Maroka mówi się, że to jedna z najlepszych kuchni świata, dużo przypraw, oryginalnych smaków.... my też mamy już swoich faworytów.... jedni mają harirę (zupę na bazie soczewicy i ciecierzycy z dużą ilością przypraw i maleńkim makaronem}, drudzy wolą pieczone kalmary i bakłażany podane z sałatką marokańską z pomidora, czerwonej cebuli i dużej ilości kolendry, natomiast wszyscy (no prawie wszyscy) polubiliśmy aromatyczny kuskus z dużą ilością warzyw i sosem i tajin (tadżin) - tradycyjnie zapiekane w glinianym naczyniu mięso z warzywami.... jednak niekoronowanym królem każdej uczty, szczególnie w lato jest tu melon.... najlepiej schłodzony, orzeźwiająca soczysta słodycz.... temu nikt nie może się oprzeć....
ale gdy my tak rozpływaliśmy się nad smakiem potraw, nasz marokański znajomy powiedział nam, że tu w Maroku często mówi się, że gospodynie marokańskie to raczej nie umieją gotować bo na obiad jest albo kuskus albo tajin - zero inwencji twórczej.... u nas to schabowy, bigos, flaczki, rosołek, żurek, pieczeń, pierogi, potraw niezliczona ilość a tu.... wybór często ograniczony do dwóch, trzech dań jadanych "na okrągło"....
na placu Jamma el Fna w Marakeszu warto skusić się na spróbowanie duszonych ślimaków w sosie kminkowym lub pieczonych baranich głów choć pewne jest, że nie wszystkim te rarytasy będą smakować :-)


spuścizną kuchni francuskiej są tu ciastka, najbardziej popularne to biszkoptowe babeczki tzw. mafinki - nazywane przez nas przekornie morfinkami :-) z różnorakim nadzieniem lub bez stanowiły podstawę przekąskową naszych dzieci... a sądząc po opakowaniach (pakowane nawet po 20 szt.) ogólnie cieszą się tu niezłym "wzięciem"....
a gdy już nasycisz się jedzeniem czas na herbatę... słodką, miętową, zaparzaną z zielonej herbaty z dodatkiem świeżej mięty, zwanej w Polsce "ogrodową".... drugą opcją jest świeżo wyciskany sok z pomarańczy - jednak tu przestrzegać trzeba zasad bezpieczeństwa i zawsze prosić sprzedawcę by wycisnął go świeżo przy nas i nie dodawał wody ani lodu - przynajmniej przez pierwszych kilka dni aklimatyzacji naszego przewodu pokarmowego....  oczywiście wszędzie dostępne są też inne napoje (w ramach globalizacji można kupić Coca/Pepsi-Colę bądź inne gazowane paskudztwa) ale i tak najbardziej docenia się zwykłą, niegazowaną wodę - bo to ona najlepiej gasi pragnienie....


jeśli chodzi o kłopoty żołądkowe potocznie nazywane "zemstą faraona" - choć w Maroku powinny nazywać się raczej "zemstą maurów" - to z naszych doświadczeń wiemy, że NAPRAWDĘ można tego uniknąć....  najlepiej powoli oswajać żołądek z nową florą bakteryjną i tu zależnie od delikatności przewodu pokarmowego dłużej lub krócej brać bakterie probiotyczne (takie które mogą być przechowywane bez lodówki jak ProBacti4, Enterol itp.) ok 2-3 dni przed wyjazdem i 2-4 dni po przyjeździe do Maroka.... pić i myć zęby tylko wodą butelkowaną (w Marakeszu sprawdziliśmy i woda jest czysta więc po parodniowej aklimatyzacji przewodu pokarmowego można myć zęby wodą z kranu - jednak w innych miejscach tego nie polecam).... w przypadku jeśli komuś jednak przytrafi się "tragedia" i poczuje się gorzej warto wziąć z Polski sprawdzony NIFUROXAZYD oraz zwykły węgiel leczniczy - błędem jest przyjmowanie leków hamujących peralstykę jelit jak Laremid itp. bo może to doprowadzić do nadmiernego rozwoju "złych" bakterii w przewodzie pokarmowym - które organizm wydali i tak w inny (mniej przyjemny) sposób....
z serii "naturalna apteczka" - na kłopoty z żołądkiem można spróbować berberyjskiego lekarstwa czyli owoców opuncji figowej - wprawnie obierane przez sprzedawcę po ok. 2 DH (0,80 zł) za sztukę - dużo pestek w smacznym miąższu, należy je połknąć, nie rozgryzać... mniam.... ;-)


owoce również najlepiej myć wodą butelkowaną (te których nie można obrać ze skórki) .... przy zachowaniu tych norm bezpieczeństwa oraz stołowaniu się głównie tam gdzie stołują się "tubylcy" (z założenia im bardziej oblegane miejsce tym bardziej pewne, że jedzenie będzie świeże) - można być całkowicie pewnym, że nie grozi nam żadna "zemsta" a jedynie pełna ekstaza kubełków smakowych....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...