Pokazywanie postów oznaczonych etykietą król Maroka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą król Maroka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 lutego 2011

"nie poddam się demagogii..." - czyli marokańskie wichry "arabskiej rewolucji"

W lipcu tego roku minie 12 lat od przejęcia tronu przez Mohammada VI - króla Maroka. W czasie jego kadencji Maroko z będącego w zapaści gospodarczej, biednego i zapomnianego przez świat kraju przeistoczyło się w jedno z najbardziej prężnie rozwijających się gospodarczo afrykańskich państw, sukcesywnie utrwalając swoją pozycję lidera przemian ekonomicznych i rozwoju społecznego w regionie. Jako dziedziczna monarchia konstytucyjna Maroko w uznawanych i szanowanych wartościach odwołuje się tak do religii jak i do demokracji, kształtując coraz bardziej idee liberalnego ustroju, jak również za sprawą podejścia Króla Mohammada VI zrywając ostatecznie z tradycją autorytarnej władzy - jaka miała miejsce za rządów jego ojca Hassana II. Dzięki zamierzeniom i postawie króla Maroko jest przykładem szerokich reform pro-społecznych i oficjalnych dążeń do wprowadzenia demokracji. Już w 1999 odbyły się pierwsze wolne wybory a w 2002 miały miejsce kolejne wsparte przez równy dostęp do mediów dla wszystkich startujących w wyborach partii. To Muhammad VI jako pierwszy przeprowadził ogólnospołeczną kampanię edukacyjną skierowaną do wyborców a dzięki jego bezprecedensowej w świecie arabskim decyzji 10% z 325 miejsc w parlamencie przypadło kobietom. Przewodził również rewolucyjnym zmianom w kodeksie rodzinnym - nadając kobietom po raz pierwszy w historii kraju szereg praw osobistych i majątkowych, co uczyniło Maroko jednym z najbardziej postępowych krajów arabskich. Od 1999 w Maroku sukcesywnie i powoli tworzą się zalążki prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego a dzieje się to dzięki dążeniom Mohammada VI do decentralizowania administracji i konsekwentnej polityce otwartości na zmiany. Ale tak jak wszędzie zmiany nie dokonują się od razu, potrzeba do tego czasu. Dla wielu jednak dzieje się to zbyt wolno. Na fali "arabskiej rewolucji" poczuli podmuch wiatru w żaglach i zdecydowali się przejąć inicjatywę....

W niedzielę 20 lutego na wezwanie stworzonego na portalu społecznościowym "Ruchu na rzecz zmian 20 lutego" około 20 tysięcy ludzi w wielu miastach Maroka wyszło na ulicę by wyrazić swoje niezadowolenie.
W odniesieniu do planowanych zgromadzeń Król odnosił się z wyraźnym dystansem. Pomimo obaw i niepewności co do rozwoju sytuacji zezwolił na pokojowe protesty wierząc, że to jedna z form demokratycznego państwa, które szanuje nastroje społeczne i poglądy jego obywateli. Protestujący Marokańczycy żądają szybkich reform w szczególności aparatu rządzącego, uchwalenia zmian w konstytucji, oddania części władzy przez  króla.

Przywódcą grupy jest bezrobotny technik komputerowy Oussam El Khalifi potwierdzający, że celem protestu nie jest osoba Króla ale raczej ułomny i skostniały system. Wśród demonstrujących w Rabacie, stolicy Maroka, słychać było hasła żądające "prawdziwego rządu, prawdziwego parlamentu, prawdziwego sądownictwa", często powtarzany był zwrot "stop social apartheid" nawołujący do wyrównania szans społecznych ale również potępiający bezrobocie, korupcję, oraz utrudniony dostęp do edukacji. Mają nadzieje, że ich wystąpienia pchną kraj w dobrym kierunku i nadadzą ton szybkim zmianom, które ich zdaniem są nieuniknione do w pełni demokratycznego funkcjonowania państwa w XXI w.

"Ludzie chcą by ich politycy byli rozliczani i chcą mieć możliwość wyboru swoich przedstawicieli" - powiedział popierający wystąpienia protestujących książe Moulay Hicham Alaoui, kuzyn króla Maroka, w swoim wywiadzie dla kanału France 24 - "Maroko nie jest wyjątkiem. Mamy silne aktywa w postaci tolerancji pomiędzy strefą polityczną i centrum, którym jest monarchia, uzasadniona i kulturalnie utwierdzona."

Minister spraw wewnętrznych Taib Cherkaoui potwierdził, że około 120 osób manifestujących zostało zatrzymanych w związku z protestami. W Al Hocaima próba obrabowania banku dla 5 osób skończyła się tragicznie, gdyż zginęli w pożarze wznieconym przez uczestników demonstracji. W Marakeszu natomiast grupa kilkunastu osób podążających wzdłuż ulicy Mohammada V dopuściła się dewastacji kilku witryn sklepowych i restauracyjnych w tym położonej w centrum Ville Nouvelle restauracji McDonald's.

Stałe dążenie do demokracji zapoczątkowane przez rządy Mohammada VI musi teraz nabrać szybkości, wskoczyć na wyższy poziom utwierdzając tym samym ludzi w kreowaniu pozytywnych zmian. Uczestnicy manifestacji deklarują kontynuowanie protestów aż do skutku, mając nadzieję, że ich determinacja wywoła odpowiedni nacisk na wszystkie osoby odpowiedzialne za budowanie systemu politycznego. Komentatorzy potwierdzają, że żądania reform konstytucyjnych były żywe przez wiele ostatnich dziesięcioleci ale dopiero teraz, po raz pierwszy w historii Maroka, mają tak znamienity oddźwięk społeczny i są popierane przez tak szerokie gremium Marokańczyków od całkowicie apolitycznej młodzieży poprzez lewicujące grupy Islamskich radykałów aż po berberyjską grupę Amazigh.

W dzień po fali protestów Mohammed VI podczas ceremonii mianowania członków Komitetu Doradczego Rady Społeczno-Gospodarczej powiedział, że nie podda się demagogii i potwierdził swoją wolę dokonania nieodwracalnych i trwałych reform jednak równocześnie położył nacisk na zachowaniu indywidualnego "wzoru Marokańskiego" w ich realizacji. "Musimy stale dążyć do zapewnienia, że założenie sprawnej demokracji idzie w parze z zasadą zrównoważonego człowieczeństwa" - powiedział zwracając się do 100 nowo-mianowanych członków komitetu. Potwierdził, że w działaniach nie zamierza kierować się improwizacją i demagogią nie dających się spełnić obietnic a oprzeć je raczej na trwałym dążeniu do wypracowania własnego modelu demokracji i rozwoju.

Osobiście wierzę, że mu się to uda, gdyż już nie raz dowiódł trafności swoich ocen i działań. Byle tylko starczyło cierpliwości protestującym..... i pokojowe manifestacje ku demokracji nie przekształciły się w krwawe zamieszki przeciw władzy. Bo mimo, że wszystkim wiadomo jak Marokańczycy kochają swojego Króla wiadomo też, że od miłości do nienawiści... tylko jeden krok...




(inspirowane przez: reuters.com oraz http://www.globalpost.com/dispatch/morocco/110221/king-mohammed-vi-protest?page=0,1)

środa, 8 września 2010

"biedne" arabki - czyli jak stereotypy kształtują nasze wyobrażenia....

Do napisania tego tekstu skłoniły mnie pewne materiały do nauki języka angielskiego, które opisywały w sposób humorystyczny stereotypy, którymi kierują się amerykanie wyobrażając sobie Polskę i Polaków.
W brak bieżącej wody, pustki w sklepach oraz wszechobecne zacofanie w Polsce większość Amerykanów nie jest skłonna nadal wierzyć, w XXI wieku telewizja skutecznie wpłynęła na częściowe usunięcie tych wizerunków ukazując, że w Polsce jednak jest demokracja i że państwo to wytrwale dąży do rozwoju i polepszenia warunków życia. Nadal pokutują jednak przekonania, że to kraj złodziei, pijaków, narwańców i niestety (co najgorsze) nierobów. Często wyobrażają sobie, że w Polsce kobiety chadzają ubrane według. standardów rosyjskiej, ukrytej przed światem wsi a mężczyźni w znacznej większości noszą siateczkowe podkoszulki. Znane jest powszechnie powiedzenie, że jeśli zginął ci samochód to powinieneś udać się do Polski bo tam na pewno go znajdziesz.
A komentarze w stylu: "to u was kobiety malują paznokcie?", lub "a pralki do prania też już macie?" - nie raz rozbawiały mnie lub wprawiały w zażenowanie sposobem postrzegania mojego kraju i mojej osoby jako jego obywatelki.

Interesując się arabistyką i podróżując po krajach Afryki północnej spotkałam się niejednokrotnie ze sporym zamieszaniem związanym z tematem kobiet w świecie arabskim. W czasach gdy w Polsce, z racji przystępności cenowej, wyjazdy do Egiptu, Tunezji i Maroka stają się coraz bardziej popularne ludzie zdają się często ignorować fakt różnic kulturowych pomiędzy krajami zachodu a krajami orientu i próbują we własne standardy  wpisać coś, co z racji odmienności należałoby jedynie zaakceptować. Niestety - to trochę jak próba nauczenia pingwina latania, z góry skazana na porażkę. 

Wyrażając swoje zainteresowania arabistyką spotkałam się z wieloma komentarzami dotyczącymi sytuacji i pozycji kobiet w świecie arabskim i bardzo częstym uogólnianiem, gdy do jednego "worka" wrzuca się cały świat arabski, bez podziału na bardziej lub mniej liberalne czy ortodoksyjne strefy. Wielokrotnie też próbowałam przekonywać, że coś co nie jest w pełni zrozumiałe nie powinno być negowane bądź krytykowane. I tu znaczną rolę odgrywają właśnie stereotypy, skojarzenia wyrobione często dzięki niedouczonym lub stronniczym dziennikarzom bądź szczątkowym przekazom, przefiltrowanym dodatkowo przez brak obiektywizmu przekazującego.

źródło: khalejija.blogspot.com


 Jeśli ktoś myśli "kobieta arabska" - zazwyczaj przed oczami pojawia się wizerunek zakwefionej kobiety, owiniętej od stóp do głów w materiał, zniewolonej i uciemiężonej przez męską część swojej rodziny. Jakże mylnie wiele osób myśli, że kobiety noszące hidżab (nakrycie głowy)  są do tego zmuszane lub, że nie pozwala im się kształcić i pracować. Jak biedne są (na wespół z mężczyznami), że nie mogą sobie "walnąć" piwka, winka lub innego alkoholu, jaka szkoda, że nie wypada im palić publicznie papierosów oraz siadywać z mężczyznami w kawiarniach..... Wszystkie te wyobrażenia są tylko cząstką prawdy bo tak w świecie arabskim jak i w naszym są pewne kody kulturowe oraz normy obyczajowe i to właśnie one wyznaczają zachowania i sposób życia a to jak bardzo są inne powoduje wiele niezrozumienia i błędnych ocen.....

Zresztą i w samym środowisku arabskim wiele się zmieniło przez ostatnie lata i nadal się zmienia (jednak czy na lepsze tego nie wiadomo....). Na uwagi o tym, jak głupie jest to, że kobiety w krajach arabskich nie rozbierają się publicznie (np. na plaży) i zamiast bikini ubierają burkini (strój kąpielowy zasłaniający całe ciało) albo jak "muszą" chodzić zazwyczaj skromnie ubrane z okrytymi głowami zawsze odpowiadam, że przecież u nas nikt nikomu nie zakazuje chodzić nago po ulicach a jednak tego nie robimy - z tych samych powodów z jakich kobiety "tam" chodzą trochę bardziej zakryte niż w pozostałych częściach świata...
Od turystów jadących do takiego kraju nikt nie wymaga by ubierali się dokładnie jak tubylcy ale w takiej sytuacji dostosowanie się (przynajmniej w jakiejś części) do zasad i zwyczajów odwiedzanego kraju jest tylko i wyłącznie okazaniem szacunku i kultury a nie wyrzeczeniem ( jak niestety traktują to niektórzy). Same arabki przyznają, że ich skromny ubiór odnosi się do słów Aiszy (najmłodszej żony proroka Mahometa), która przyznała, że tylko w taki sposób kobieta jest w stanie odwrócić uwagę mężczyzny od jej ciała i zwrócić na zalety jej duszy i umysłu. One w większości nie czują się "biedne" przez to, że muszą się okrywać a raczej traktują to jako przywilej, z którego jednak, jeśli tylko chcą mogą (w tych czasach) zrezygnować.

źródło: www.dubaifashion.uae

Przekonaliśmy się podczas naszych podróży, że arabskie kobiety potrafią być wyzwolone, ubierać się wyzywająco oraz  nosić w "zachodnim" stylu.... szczególnie w nowych dzielnicach wielu arabskich miast można spotkać nowoczesne kobiety w obcisłych ubraniach od najlepszych europejskich projektantów. Nie wolno nam jednak nigdy zapominać, że w tym społeczeństwie to religia wyznacza wartości i to ona tworzy schematy oraz normy zachowań. Trendy raczej zmierzają do kontynuacji tradycji niż do modernizacji i większych zmian. Młode pokolenie wspaniale potrafi pogodzić tradycję z nowoczesnością i stąd coraz rzadziej można spotkać całkowicie zakryte kobiety, w czarnych abajach tylko z małym otworem na oczy, za to kobiety w spodniach i tunikach z pięknie upiętymi kolorowymi chustami są symbolem nowoczesnej Arabii - tej która pragnie wykształconych, pewnych siebie, inteligentnych, szczęśliwych kobiet. Takich kobiet, które wiedzą jakie prawa im przysługują i potrafią z nich skorzystać, takich, które wiedzą też, że nie są gorsze ani mniej warte niż mężczyźni ale stanowią duchowe i intelektualne uzupełnienie związku pełnego miłości, zrozumienia. Najlepszym przykładem podążania ku nowoczesności  z zachowaniem tradycji może być Marokańska księżniczka Lalla Salma, żona króla Muhammada VI, która nie okrywa głowy choć bardzo lubi klasyczny arabski strój zwany "abaya", jednak często ubiera się po prostu w skromne, eleganckie garsonki.

źródło: lereporter.net                                                                                             


„One są ubiorem dla was, A wy jesteście ubiorem dla nich” (sura 2, wers 187) to słowa zawarte w Koranie, które coraz częściej wyznaczają duchową drogę kobiet, utwierdzając je w przekonaniu jak mówi stare arabskie przysłowie, że "kobieta jest jak wielbłąd który pomaga mężczyźnie przejść przez pustynię życia"


źródło: lereporter.net
                                

                                               

piątek, 3 września 2010

mieć króla to przywilej

Mieć króla to przywilej. Mieć mądrego króla to zaszczyt.
Maroko ma taki zaszczyt.
Od 1999 objął tron po Hassanie II jego syn Mohammed VI.
Otrzymał wykształcenie z nauk politycznych i obronił dwa doktoraty z prawa, w tym jeden w Nicei. Praktykował w Brukseli a jeszcze za życia swego ojca zastępował go w zgromadzeniach ONZ.
Prawdopodobnie poprzez ten fakt największą swoją uwagę skupił na edukacji. Dzięki jego decyzji szkoły powstają jak przysłowiowe "grzyby po deszczu" a obowiązek nauki zaczyna powoli obejmować prawem. Szkoły można znaleźć w miejscach wydawałoby się absurdalnych. Widzieliśmy bowiem taką placówkę na pustyni, przeznaczoną dla dzieci nomadzkich, w której uczyła się czwórka dzieci.
Dla wielu tradycjonalistów to istna rewolucja ale król przeprowadza zmiany powoli, acz skutecznie. wprowadza zmiany socjalne i liberalizuje prawo.
Odstąpił na przykład od posiadania haremu, którego nie odmówił sobie za życia jego ojciec. Poślubił "zwykłą" kobietę - technika informatyki i afiszuje związek monogamiczny. Wyniósł swą małżonkę do najwyższej godności żony głowy państwa nadając jej tytuł księżniczki.
Szuka dla swego kraju możliwości rozwoju aby jak najszybciej podźwignąć Maroko z zapaści spuścizny pokolonialnej, zatrzeć pamięć po powstaniu berberów w górach Rif i konflikcie z sąsiadami o Saharę Zachodnią, którzy to wspierali Front Polisario.
Maohammed VI zdecydowanie sprzeciwia się fundamentalistom, utworzył nowy projekt rodziny nadając oficjalnie kobietom więcej praw. Co zresztą powoli widać na ulicach i w urzędach.
Na tronach Maroka zasiadali Alawici - potomkowie proroka. Jest nim również ówczesny król, co dodaje mu swoistej "świętości" i szlachetności.
Na początku mnie troszkę śmieszyło, że król patrzył na mnie z billboardów, z plakatów i z obrazków w ramkach w każdym pomieszczeniu. Bałem się nawet, że wyskoczy z konserwy po jej otwarciu. Potem dowiedziałem się, że jest obowiązujące prawo, które nakazuje z należytym szacunkiem odnosić się do osoby króla, również w wypowiedziach. Pewnie nie jest bez wad ale mając na uwadze jego postawę i to co robi dla demokracji należy napisać:
Jego Królewska Mość Król Mohammed VI

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...