czwartek, 29 marca 2012

Góralska miłość do Maroka...


Telefon zadzwonił w środku nocy kiedy byliśmy w Stanach. Nie odbierałem pomimo, że numer był z Polski. Za to napisałem sms-a, że zagranicą, że właściwie to śpimy bo u nas noc przepastna. Coś nie dawało nam spokoju, więc zaraz potem poszedł mail, za kilka godzin następny i zaskoczyło od pierwszego zdania. Po powrocie jednym z miejsc, do których chcieliśmy się udać był Ustroń, miejsce tworzone przez ludzi z ogromną pasją i miłością do Maroka lecz nie tylko. Centrum spotkań między kulturowych to również i nasze marzenie ale to tutaj właśnie tworzy się na naszych oczach. Wypełnione muzyką, egzotycznym wystrojem i duchem swobody będzie z pewnością  już niedługo tętnic życiem. My pojawiliśmy się w Ustroniu z dwóch powodów, jeden ma na imię Aneta a drugi to Warsztaty Kultury Marokańskiej w szkołach. To był istny maraton, po kilka godzin dziennie, zmieniały się klasy, dzieci i nauczyciele. Tradycyjnie już interaktywne opowieści z Maghrebu wraz z pokazem slajdów, krzyżówki i  pustynne rebusy, prezentacja zabawek, przypraw, instrumentów muzycznych oraz czajniczków do herbaty. Były tez kolorowanki oraz marokańska uczta a w tle orientalna muzyka. 





Pierwszy dzień warsztatów przeprowadziliśmy w szkole numer 2 w Ustroniu a drugi w szkole w Goleszowie. Należy podkreślić, iż dyrektorzy wspomnianych szkół otrzymali od nas w podziękowaniu za umożliwienie przeprowadzenia zajęć przewodniki po Maroku, które to przekazało nam wydawnictwo Berlitz.





A żeby nie było nic o góralach z wizyty w górach to poniżej przedstawiamy zdjęcia z koniakowskimi koronkami, trombitą i marynowanym oscypkiem - smacznego :)




środa, 8 lutego 2012

Barwy Maroka...


Nie byłoby Marrakeszu bez niej. Nie byłoby nas tutaj teraz, gdyby nie ona. Urozmaiciła nasz pobyt i pokazała miejsca, do  których z pewnością byśmy nie trafili sami. Jest jedna taka osoba, bardzo nam bliska i nazywa się Monika :). Dzięki niej odpoczęliśmy po długiej podróży, wreszcie się wyspaliśmy i poznaliśmy wiele wspaniałych osób. Tak to już jest, że dzięki takim energicznym postaciom jak Monika barwy Maroka stają się jeszcze wyraźniejsze i bardziej kolorowe. Prawda jest taka, że koloryt widzisz lepiej, jeśli wiesz gdzie patrzeć... a do tego nieodłączny jest dobry przewodnik, najlepiej mówiący po polsku :)




Na pierwszy rzut poszły ogrody. To, że wśród piasków pustyni, na suchej, czerwonej ziemi wyrosły z ziemi  w dwunastym wieku ogrody Menara, przylegające do meczetu Jardin de la Koutoubia, zajmujące ponad 400 hektarów ogrody Agdal, ogród hotelu  La Mamounia i pięknie odrestaurowany przez Yves Saint Laurent'a ogród Jardin Majorelle - to istny cud. 




Ten ostatni zasługuje na specjalną uwagę i jak żaden inny pasuje do naszego posta. Wcale nie dlatego, że jest olbrzymi i nie dlatego, że rosną w nim pomarańcze, cytryny, oliwki czy figi. Główną przyczyną jest przepiękna, egzotyczna (nawet jak na Maroko) roślinność oraz kolory, które czynią ten ogród zaczarowanym. Sam ogród w porównaniu z królewskimi jest malutki, dlatego aby go poznać i zrozumieć, trzeba przystanąć,  przysiąść na schodach i rozejrzeć się wokół. Wsłuchać się w śpiew ptaków i przyjrzeć się odbiciu w lustrze wody. W ukryciu, pomiędzy  zielenią ukryty jest skromny memoriał poświęcony zmarłemu projektantowi mody, który wraz z Pierre Berge'm zajął się odnową założonej przez Jacquesa Majorelle, ukrytej przed światem zielonej oazy.



Kilka suchych faktów. Do ogrodu kierują zielone tabliczki, a wejście znajduje się na bocznej uliczce. Od głównej drogi jest jedynie brama wjazdowa do willi Oasis, należącej do YSL. Wejście 40 MAD, wewnątrz znajduje się urocza kafejka z zawyżonymi cenami ale za to ochrona proponuje butelkę wody za 5 MAD i przechowalnię plecaków za darmochę :)


Warto tutaj dodać, że na ściśniętej medinie również znajdziemy skwerki i małe parki. Poza Cyber Parkiem  w okolicy Koutoubiji, znajdziemy nieco zaniedbane ale urocze zielone zakątki. W okolicach Bab Doukkala jest takie miejsce gdzie można posiedzieć na ławce, pograć z chłopakami w piłkę lub przyjrzeć się jak trenują salta wskakując do piaskownicy. Jedyna niemiła rzecz to fakt, że koty (jak to koty) z tejże piaskownicy zrobiły sobie kuwetę :)
Pisząc o ogrodach nie możemy zapomnieć o ewenemencie na skalę światową, jakim jest Palmeraie. Te południowe tereny palone gorącym wiatrem znad Sahary zajmują ponad 130 tysięcy hektarów, na których rośnie niemal 200 tysięcy palmowych drzew. Przez cały sezon wplątane pomiędzy wysokie palmy, drzewa cytrusowe i granatu, figowce i gaje oliwne niosą zapach swoich kwiatów i owoców. W tym rejonie Marrakeszu mają swoje posiadłości najbogatsi rezydenci miasta oraz mieszczą się tutaj najlepsze  światowe resorty.


Bezkolizyjne przenikanie orientu z nowoczesnością, tradycji i modernizmu to chyba największy urok Marrakeszu. Jedyna rzecz, która może smucić to widoczna zmiana na medinie. Wraz z nadciągającym zachodnim biznesem pojawiają się na starym mieście neony, które pasują tutaj niczym ... ach, nie zawsze zmiany oznaczają "lepsze", choćby jak w przypadku wywieszanych na straganach cen. A co z tradycyjnym handlowaniem się, się pytam ??? :)


sobota, 4 lutego 2012

Polski chleb na Marokańskim stole :)

Mnóstwo rzeczy dzieje się w Marrakeszu. Pomimo spokoju, powolnego - wydawać by się mogło z zewnątrz - życia, miasto tętni, wręcz huczy i pędzi przed siebie. Wydarzeń jest wiele. Najważniejszym jednak dla nas są spotkania polskie, które od tej pory będą odbywały się regularnie. Kolejne już 3 marca w restauracji Karobase, więcej znajdziesz tutaj.
Pojawiają się tam przedstawiciele Polonii,  mieszkający tutaj czasowo Polacy, miłośnicy naszego kraju z całego świata oraz podróżnicy i turyści. Gorąco wszystkich zapraszamy do odwiedzin a jak było ostatnio, zobaczcie sami: Polskie Spotkanie w Marrakeszu.
Czerwone Miasto  przyciąga wszystkich swoją niezwykłą magią. Próżno byłoby teraz pisać o atrakcjach turystycznych, muzeach, ogrodach i wyciszającym klimacie riadów na medinie. Ma bowiem Marrakesz do zaoferowania wszystko to, co dusza zapragnie. :)


Nieodłącznym elementem jest tutaj jedzenie. Jeśli myślisz, że trzeba wciąż zajadać się harirą i tadżinem to jesteś w błędzie. Kuchnia marokańska jest bogata w sałatki, warzywa, potrawy mięsne, może być prosta oraz niezwykle wyszukana. Jest za to bardzo zdrowa. Smaki Francji i Hiszpanii dodają jej tylko uroku i urozmaicają ją niebywale. Ograniczanie się do stołowania jedynie na kultowym placu Jamaa el Fna jest zatem błędem. Warto zajrzeć do lokalnych restauracji w nowej części miasta i co nieco skosztować :)
Poza tym, w tym wibrującym mieście jest okazja do zapoznania się z jego drugim obliczem... z życiem nocnym. Kluby, knajpy i dyskoteki skryte czasem tylko za skromnym neonem, w środku odkrywają prawdziwe dusze mieszkańców Maroka. Pełni zabawy, tańca i śpiewu bawią się przy muzyce na żywo, szaleją przy bitach płynących z głośników a nad wszystkim panują najlepsi DJ-eje, którzy przybywają tutaj regularnie ze wszystkich zakątków globu. Każdy znajdzie coś dla siebie począwszy od południowo amerykańskich rytmów poplątanych z brzmieniem afrykańskiej ziemi, pląsającą salsą graną na żywo, poprzez kluby w stylu old school, w którym ciało przeszywają hipnotyzujące, najlepsze hity minionej dekady miksowane na nowo, kończąc na najwyższej klasie night clubach, gdzie poza tym, że spotkać można osoby z okładek kolorowych czasopism, można także szaleć w kulturalnej atmosferze do samego rana. Jednym słowem dla każdego coś dobrego... a dobry przewodnik po życiu nocnym to już maksimum przyjemności.

Najważniejsze, że po szalonej nocy zawsze możesz wrócić do swojej oazy spokoju, gdzie szumiąca woda z fontanny ukołysze cię do snu a zielone drzewa skryją cię nazajutrz przed pierwszymi promieniami słońca...

Pisałem już co nieco o maratonie, teraz czas na kilka fotek:


środa, 1 lutego 2012

Wszystkie drogi prowadzą do Maroka...

... a przynajmniej tutaj wszystkie uliczki prowadzą na plac. Zwłaszcza na medinie, bo rozkład ulic jest taki,  że faktycznie w jedną stronę rozchodzą się od głównej atrakcji Marakeszu, czyli od Jamaa el Fna. Czujemy wyjątkowy zapach, dotykamy wilgotnych jeszcze ścian po kilkudniowym deszczu i przenikamy w całe magiczne miasto. Kilka dni spędzimy na obrzeżach czerwonego miasta, na zaprzyjaźnionej farmie, gdzie dorodne cytryny i pomarańcze dojrzewają w afrykańskim słońcu a z dala na tle niebieskiego nieba połyskują ośnieżone szczyty gór Atlas. Rozpędzamy naszą karawanę, w miejscu gdzie czuje się ona najlepiej i .... słuchajcie wieści z kraju zachodzącego słońca. Już niebawem nowe wieści z Maroka i to na bieżąco. Tymczasem my zabieramy się do przygotowania ostatnich już w tej podróży Warsztatów Kultury Polskiej i odsyłamy Was na nasz drugi blog poświęcony temu wydarzeniu :)



piątek, 12 sierpnia 2011

"Wierz w marzenia, w nich ukryta jest brama do wieczności" Khalil Gibran

Głęboko w sercu, od zawsze, mieliśmy skryte marzenie by ruszyć kiedyś w świat. Niby proste ale jak ciężko je zrealizować gdy wprzęgnięci jesteśmy w kierat codzienności - bo zobowiązania, bo praca, bo szkoła dzieci, bo tysiące innych przeszkód utrudniających przejście od myśli do czynów.

Postanowiliśmy więc, że zanim osiądziemy w Naszym Maroko, zwolnieni z codzienności przez sprzedaż domu i zamknięcie spraw w Polsce, ruszymy w świat na kilka miesięcy. I wtedy to powstał pomysł zrealizowania szalonego planu wyprawy dookoła świata pod nazwą "CONQUER THE IMPOSSIBLE - POKONAĆ NIEMOŻLIWE" . Bo "niemożliwości" pączkują i zdają się otaczać nas ze wszystkich stron.... ale przekonujemy się powoli, że są one wszystkie wyłącznie tworem naszych obaw i lęków.

Bo prawdziwe NIEMOŹLIWE - NIE ISTNIEJE

Wszystkich zainteresowanych wyprawą (oraz tych, którzy są ciekawi, czemu nie piszemy już tak często na tym blogu) zapraszamy na stronę wyprawy: http://15na15.blogspot.com/, gdzie postaramy się na bierząco relacjonować przygotowania do wyjazdu jak i samą podróż.

Oczywiście pojawimy się tu z powrotem jak tylko wrócimy z dalekiego świata. Zresztą Maroko będzie nam w jakiś sposób towarzyszyć w drodze bo to właśnie ten kraj wybraliśmy na zakańczający projekt 15 Warsztatów Kultury Polskiej odbywających się w każdym z odwiedzanych po drodze państw.

Poczekajcie więc cierpliwie na nasz powrót.... 
lub wyruszcie razem z nami w daleką, niebanalną podróż.... ;-)


piątek, 29 lipca 2011

morocco shopping ;)

Od jakiegoś czasu mam takie małe wariactwo. Odwiedzając sklep - zwłaszcza te duże, dobrze zaopatrzone - wypatruję towarów prosto z Maroka. W pewnym sensie jest to dla mnie kara bo marketów niecierpię. Łażąc między regałami wyszukuję smaczków pochodzenia północno afrykańskiego, rozglądam się za dżemem z fig (znalazłem libański i francuski), oliwek, nawet przyglądam się pomarańczom mając nadzieję znaleźć na nich naklejkę w kształcie czarnego rombu. Pamiętacie taką? Otóż z ktaju zachodzącego słońca pomarańczki oznakowane były metką z napisem "Maroc" właśnie ;)
Największe prawdopodobieństwo - jak się słusznie domyślałem - jest znalezienie takich towarów w sieciach pochodzenia francuskiego. Odwiedziłem ostatnio (po raz pierwszy) E.Leclerc i tam "wynalazłem" różowe wino Sidi Brahim. Lekkie w smaku, delikatnie schłodzone idealne na letnie, ciepłe popołudnie. Cena umiarkowana bo nie przekracza 20 zł. Nie namawiamy do spożywania alkoholu ale mając na uwadze szlachetne pochodzenie win, przynajmniej spróbujcie ;)
 
 
Na zdjęciu butelka w świetnym towarzystwie: dżemory z fig i pomarańczy.

Kto zna język francuski to sobie przeczyta, jeśli ktoś nie zna to przetłumaczę - bardzo dobre winko ;)
tak serio:
Sidi Brahim od roku 1924 wyraża najlepszy potencjał winnic podnóża Atlasu Średniego. Jego doświadczenia przekładają się na ręczne zbiory dwóch odmian winogron: Cinsaulti i Grenache Gris. Zbierane w fazie pełnej dojrzałości, łaczą w sobie moc wiatru i słońca. Wina Sidi Brahim są doskonałym dodatkiem do kuchni bogatej smakiem, takiej jak: grilowanego mięsa i ryb, paella i smażonej papryki. Podawać w temperaturze 10-12 stopni C.
Smacznego !

poniedziałek, 25 lipca 2011

** Gdyński Wieczorek Marokański ** - tak to było.....


Za nami pierwsze otwarte spotkanie Stowarzyszenia Współpracy Polsko-Marokańskiej "Africae Deserta Project", które odbyło się 22 lipca 2011 w Gdyni. Spotkaliśmy się w piątkowe popołudnie w Centrum Organizacji Pozarządowych aby przy dźwiękach muzyki arabskiej poczuć klimaty marokańskie. Nasi goście mieli możliwość posmakowania tradycyjnej potrawy Tajin, zupy Hariry, oryginalnego płaskiego chleba, soku z pomarańczy, dżemów z fig i pomarańczy oraz daktyli i słonych prażonych migdałów prosto z Maroka. Poczęstowaliśmy  uczestników również 100% jadalnym olejem arganowym, który za pomocą świeżych bagietek maczanych w oleju testowany był przez gdynian a po opisie jego zalet zebrał same pozytywne komentarze. Pokazaliśmy filmy, zdjęcia Ani z Arte Maroko, w tle przez całe spotkanie oglądaliśmy pokaz slajdów Beaty oraz parzyliśmy miętową herbatę w imbryczku i szklaneczkach przekazanych w darze dla stowarzyszenia.. Można było również testować wspaniałe, naturalne kosmetyki szczególnie te na bazie oleju arganowego sprzedawane przez firmę Maroko Sklep. Wystrój uświetniły wystawione na manekinach stroje marokańskie, które nasi goście chętnie przymierzali i pozowali w nich do zdjęć. Sztuka wiązania turbanów okazała się dość trudna więc nieco improwizowaliśmy a efekt... no cóż  - jak na pierwszy raz, chyba nie najgorzej ;)
Było wspaniale a ilość uczestników przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. Najbardziej cieszyliśmy się z odwiedzin zakochanych w Maroku, komentarzy Pani Eli, która jest skarbnicą wiedzy o Afryce oraz z faktu, że tradycyjnie nie zawiedli nasi przyjaciele. Odczytaliśmy list od Prezydenta Miasta Gdyni, w którym władze miasta wspierają działania promowania odmiennych kultur. Odbył się konkurs, w którym nagrodami były: przewodnik po MAROKU - ufundowany przez wydawnictwo BERLITZ, kosmetyki od MAROKOSKLEP oraz nasza koszulka.
Mamy nadzieję, że spotkanie zachęci do odwiedzin Maroka

Serdecznie zapraszamy na nasze kolejne wieczorki ;)

więcej informacji na stronie stowarzyszenia
AFRIAE DESERTA PROJECT

Maroko czy już tam byłeś?

środa, 20 lipca 2011

Gdyński Wieczorek Marokański - 22.07.2011

Wszystkich zainteresowanych kulturą i kuchnią marokańską, chętnych by na chwilę zanurzyć się w orientalnych dźwiękach muzyki arabskiej oraz poznać największy ze skarbów kraju zachodzącego słońca tzw. "złoto Maroka" bardzo serdecznie zapraszamy do udziału w Gdyńskim Wieczorku Marokańskim, który odbędzie się w dniu 22.07.2011 w Centrum Organizacji Pozarządowych w Gdyni przy ul. 3 Maja 27/31 w godz. 17.45 - 19.30. Będzie można obejrzeć wystawę oryginalnych strojów marokańskich, zdjęć z podróży po południowym Maroku oraz mini wernisażu fotografii z gór Atlas.

Zapraszamy !!!


Miło nam jest poinformować, iż patronat nad Gdyńskim Wieczorkiem Marokańskim objął Prezydent Miasta Gdyni, Pan Wojciech Szczurek - za co jesteśmy ogromnie wdzięczni.
Władze Gdyni po raz kolejny potwierdzają swoją otwartość na odkrywanie świata i przybliżanie innych kultur.


wtorek, 5 lipca 2011

Konkurs fotograficzny "Relaks w podróży" rozwiązany...

Po długich zmaganiach (głównie z rzeczywistością), brnąc przez zawiłości techniki, udało nam się wreszcie doprowadzić do końca konkurs: "Relaks w podróży".
Dzięki nadesłanym przez uczestników konkursu znakomitym i wyjątkowym zdjęciom, jury miało nie lada zagwostkę aby jednogłośnie wyłonić zwycięzcę. Przyzano zatem trzy pierwsze miejsca oraz wyróżnienia. Znani podróżnicy zawodowo zajmujący się fotografią, prowadzący portal podróżniczy: mały podróżnik   przyjęli na siebie ciężar oceny nadesłanych prac. Dzięki ich uprzejmości otrzymaliśmy werdykt, który w tym miejscu ogłaszamy:

Pierwsze miejsce, zwycięstwo w konkursie oraz zestaw naturalnych kosmetyków z Maroka ufundowane przez Maroko Sklep wędrują do Pani Marty za zdjęcie idealnie ukazujące radość podczas relaksu w podróży:



Wszystkim uczestnikom, wyróżnionym oraz zwycięzcy serdecznie gratulujemy a szanownemu jury bardzo dziękujemy.
Zapraszamy do  obejrzenia wszystkich nadesłanych prac w galerii na stronie stowarzyszenia Africae Deserta Project. Zdjęcia które zajęły miejsca od 1-3 oraz dwa wyróżnienia zostały opatrzone komentarzem.

środa, 22 czerwca 2011

Maroko - czy już tam byłeś....? / Morocco - haven't you been there yet...?

Mamy lato... czas wakacji, luzu i chęci przygody.

Rzucamy więc hasło : 

MAROKO - CZY JUŻ TAM BYŁEŚ...?

bo jeśli nie.... to najwyższy czas nadrobić zaległości ;-)
poniżej dwie z wielu ofert wartych uwagi:

np, przelot liniami Royal Air Maroc na trasie Warszawa - Casablanka za 1158 zł

albo - oferta specjalna Maroko Travel - Kulinarne Wakacje w Maroku

a  jeśli czujecie się zagubieni wśród ofert
 i potrzebujecie pomocy przy wyborze
 lub organizacji własnych wakacji w Maroku
służymy pomocą
zaczarowanakarawana@gmail.com


czwartek, 9 czerwca 2011

Jak poznawać świat? - o tanim podróżowaniu, wolontariacie i nie tylko....

Świat stoi za drzwiami - wystarczy się odważyć na pierwszy krok...

Wielu młodych (choćby duchem) ludzi myśli, że podróżowanie wiąże się nieodłącznie z dużymi pieniędzmi. Pokutuje wśród nas opinia, że za darmo to nic nie ma a "tanie mięso psy jedzą" więc jak tu myśleć o odkrywaniu świata jeśli jesteśmy na początku drogi lub po prostu mamy pustawe kieszenie.

Nic bardziej mylnego... bo okazuje się, że nawet w tym coraz bardziej kapitalistycznym świecie idea wartości "ponad pieniężnej" czy też czysto altruistycznej nie umarła a wręcz czuje się coraz lepiej i odżywa. Ludzie chcą działać "dla idei", chcą otwierać się na innych i kultywować odwieczne wartości związane z gościnnością i darmową pracą za tzw. "wikt i opierunek".

Poznawanie świata "od kuchni" proponujemy zacząć od "serfującej kanapy"
http://www.couchsurfing.org/ , której członkowie mogą "gościć się" za przysłowiowy uśmiech...
Dodatkowo na funkcjonujących tam forach grupowych można znaleźć masę przydatnych informacji np.:
http://www.couchsurfing.org/group.html?gid=638 lub
http://www.couchsurfing.org/group.html?gid=4


Wszystkim, którzy do kwestii pieniędzy ogólnie podchodzą z dystansem i nie obawiają się pracy za "free", polecam jedną z poniższych możliwości by pracując jako wolontariusz dodatkowo poznawać i smakować świat.

Portale pracy wolontariackiej (pilnowanie dzieci, prace różne w gospodarstwach, pilnowanie leżaków na plaży, opieka nad zwierzętami i inne) - niestety składka wpisowa ok. 20 euro
1 -  http://www.workaway.info/
2 -  http://www.helpx.net/index.asp

Praca w wolontariacie na farmach organicznych na całym świecie
http://www.wwoof.org/

(w niektórych krajach Europa środkowo - wschodniej członkowie zwolnieni są z wpisowego
w Polsce - http://wwoofpoland.wall.fm/index
w Bułgarii - http://wwoofmembers.ning.com/
na Węgrzech -http://www.wwoof.hu/  )

Wolontariat UN (Narodów Zjednoczonych) http://www.undp.org.pl/

http://www.onlinevolunteering.org/en/index.html

http://www.serveyourworld.com/articles/264/1/Free-Volunteering-Abroad

http://www.yearoutgroup.org/

ciekawie o wolontariacie (redagowane przez osobę, która ma już DOŚWIADCZENIA W TAKIEJ PRACY) znajdziecie również na: 


Podróżując po świecie w idei niskobudżetowej przydać się nam również wiele innych altruistycznych idei jak m.in. Free Shops - czyli sklepy gdzie można sobie po prostu brać rzeczy, które nas interesują lub Free Restaurants - gdzie możemy zjeść płacąc tyle ile możemy. Nie do końca jestem jednak przekonana, czy nasze społeczeństwo jest gotowe na takie przedsięwzięcia jak np. wspomniane restauracje. Dość prawdopodobne wydaje się, że większość ludzi w naszym kraju (albo przynajmniej liczna grupa) potraktowałaby takie miejsca jako "darmowe żarcie" - odbierając hasło "płać ile możesz" jako "nie płać jeśli nie chcesz"..... ze sklepami pewnie też byłoby podobnie - braliby więcej niż potrzebują - a... tak na zapas......albo by brali i następnie sprzedawali na ryneczku.....
ale może się mylę.... cóż, mam nadzieję, że się mylę....

Wszystkim życzę wspaniałych podróży po świecie !!!

*********************************
NA KONIEC WAŻNA UWAGA !!! - tak jak we wszystkim, tak i w wyborze organizacji z którą będziemy szukać opcji pracy wolontariackiej trzeba kierować się ograniczonym zaufaniem i rozsądkiem. Niestety jest wiele organizacji próbujących wykorzystywać darmową pracę ludzi i jeszcze żądających za to "słonej" zapłaty. Czasami może to nawet prawie "ocierać się" o sekciarstwo lub pracę niewolniczą - warto więc wykorzystać internet by zanim wyjedziemy prześledzić komentarze tych co już byli przed nami..... niestety jak to mówią "LICHO NIE ŚPI"...

czwartek, 2 czerwca 2011

UWAGA KONKURS FOTOGRAFICZNY !!

Stowarzyszenie Współpracy Polsko - Marokańskiej
AFRICAE DESERTA PROJECT 
wraz z MAROKO SKLEP ogłaszają konkurs fotograficzny 
na najpiękniejsze, najciekawsze zdjęcie pod tytułem:

"RELAKS W PODRÓŻY"

do wygrania ciekawy zestaw wspaniałych, naturalnych kosmetyków z Maroka
 ufundowany przez firmę Maroko Sklep

termin nadsyłania prac to: 30.06.2011

prace proszę przesyłać na adres mailowy Stowarzyszenia:
info@africaedeserta.pl

wraz z oświadczeniem: 

"Oświadczam, że jestem właścicielem zdjęcia i wyrażam zgodę
na jego publikację przez Africae Deserta Project -
Stowarzyszenie Współpracy Polsko - Marokańskiej"

Wszystkich bardzo serdecznie zapraszamy do udziału w konkursie !!!



wtorek, 31 maja 2011

Z dzieckiem do Maroka - czyli kilka rad dla podróżujących rodziców

Z doświadczenia wiemy, że odkrywanie nowych miejsc z dziećmi jest dużo przyjemniejsze i nawet łatwiejsze gdy dobrze przygotujemy się do podróży przed wyjazdem. Zdobycie cennych informacji i poznanie panujących na miejscu warunków (noclegowych, transportowych, żywieniowych i "rozrywkowych") pomaga uniknąć lub wybrnąć z wielu stresujących sytuacji.



Poniżej podpowiedzi oparte na doświadczeniu własnym i osób zaprzyjaźnionych:

Maroko - kultura przyjazna dzieciom - w tym kraju ludzie naprawdę kochają dzieci i okazują to na każdym kroku. Hałaśliwość i ruchliwość dzieci przyjmowana jest w większości przyjaźnie i bardzo wyrozumiale. Jedynym dyskomfortem dla niektórych może okazać się zbyt wielka chęć okazywania uczuć dzieciom przez Marokańczyków w postaci głaskania ich po głowach, całowania po policzkach czy też chęć brania na ręce - pamiętając, że jest to częścią kultury tego kraju powinno się podchodzić do tego z wyrozumiałością - jeśli jednak nie czujemy się dobrze z tego rodzaju zachowaniami, od razu powinniśmy dać znać o tym osobie interesującej się naszym dzieckiem, to zapobiegnie niezręcznej dla obu stron sytuacji.


Przekąski, obiadki -  gdy z większymi dziećmi nie ma problemu z wyborem dań bo dostępny jest szeroki wybór potraw tak orientalnych jak i znanych w naszym kraju tak z maluszkami wiele osób ma dylemat - brać obiadki, przekąski ze sobą czy kupować na miejscu. W Maroku gotowe jedzenie dla dzieci robi się coraz bardziej popularne (raczej z racji turystów i "ekspatów" niż rodowitych marokańskich mamuś). W większych miastach dostępny jest wybór przekąsek i jedzenia dla dzieci, może nie tak szeroki jak w Europie ale zawsze coś ciekawego można znaleźć. Dużo gorzej jest na peryferiach i w małych miejscowościach - lepiej zawsze zaopatrzyć się w miastach. Funkcjonuje na rynku kilka marek globalnych jak np. Danon, czy Nestle ale również wiele marokańskich firm oferujących równie dobrą żywność dla dzieci (np. mleko w proszku). Słoiczki dostępne są w największym wyborze w sieci marketów Marjane bądź Uniprix. Smaki raczej dla nas Polaków (i dla Polskich dzieci) egzotyczne bo tajin z wołowiną i warzywami albo kuskus z jagnięciną brzmią co najmniej orientalnie ( i niestety zawierają czasem dodatki wypełniaczy oraz soli i cukru) - jednak są dostępne i nie trzeba już taszczyć ze sobą na wakacje całej walizki wypchanej obiadkami dla dziecka (tu tylko mała uwaga - często skład obiadków opisany jest tylko po arabsku i francusku więc warto chociaż spisać sobie podstawowe składniki, których będziemy poszukiwać choćby po francusku i tak np. kurczak - poulet). No i niestety cena - niestety trzeba się nastawić, że obiadki są nieco droższe niż u nas - a to właśnie z powodu mniejszej popularności wśród marokańskich mam.

Wózki / foteliki samochodowe / krzesełka do karmienia - jeśli jedziemy z maleństwem, które podróżuje w wózku musimy pamiętać, że w medinach, starych częściach miast uliczki mogą być brukowane albo bardzo dziurawe co może utrudniać prowadzenie wózka z małymi (nie blokowanymi) kółkami. Ze względu na częste przemieszczanie polecamy dla maluszków chusty a dla nieco starszych lekkie wózki składane - spacerówki z większymi kółkami. W góry niezbędne będzie nosidełko turystyczne. Niestety foteliki samochodowe dostępne są tylko w nielicznych (raczej tych najdroższych) wypożyczalniach samochodów. Krzesełka do karmienia dostępne są również bardzo rzadko, przeważnie z znanych sieciowych lub droższych lokalach.

Pieluszki / chusteczki dla dzieci - Pieluszki dostępne w szerokim wyborze (marki znane typu Pampers i Huggies ale też wiele lokalnych) są nieco droższe lub podobny koszt, jednak chusteczki (mokre) dla dzieci są dostępne w ograniczonym wyborze i są zdecydowanie droższe niż w Polsce. Pieluszki dostępne nawet na sztuki na każdej Medinie większego miasta i w marketach a chusteczki raczej w marketach i w aptekach.

W łazienkach (nawet w centrum dużych miast) najczęściej nie ma dostępu do mydła i papieru więc warto mieć pod ręką chusteczki odkażające do rąk oraz zawsze zapas własnego papieru toaletowego podróżując po Maroku.

No i na koniec woda. Jej zapas to niezbędne wyposażenie w okresie większości roku w czasie spacerów i podróżowania. Na południu to obowiązek ze względu na wysokie temperatury. Dla dobra naszych brzuszków kupujemy tylko butelkowaną (oryginalnie zamkniętą) i nią właśnie gasimy pragnienie, myjemy zakupione na bazarze owoce i warzywa oraz używamy do mycia ząbków (w dużych miastach do czasu aklimatyzacji, poza nimi - zawsze).

Jeśli potrzebujecie więcej ogólnych informacji o podróżowaniu z dziećmi (szczególnie z maluszkami) polecamy wspaniały portal: http://www.malypodroznik.pl/ gdzie w zakładce porady znajdziemy ciekawe tematy dotyczące zdrowia, transportu i ekwipunku przydatne przy rodzinnych wojażach.


**************************************************

W Maroku znajdziemy wiele atrakcji dla starszych dzieci, są to:

W okolicach Marakeszu
* 30 minut od Marakeszu znajduje się wspaniała atrakcja http://www.terresdamanar.com/

* Aqua-Park OASIRIA w Marakeszu o którym już pisaliśmy wcześniej :
http://naszemaroko.blogspot.com/2010/07/kropla-wody-w-czerwonym-miescie.html

* dla młodszych dzieci w wieku 1-9 lat : Flower Power Cafe : http://www.flower-power-cafe.com/
oraz plac zabaw KawKab Jeux

W Agadirze pełna baza hotelowa z basenami, placami zabaw i oceanicznymi plażami ;) a co tam robić z dziećmi znajdziecie na angielskojęzycznym blogu Marrakech Xanthe Pat:
Możecie również przejrzeć powyższy blog w kategorii: dzieci, znajdziecie tam zapewne inne ciekawe informacje:

***********************************************

I teraz prośba do osób zamieszkujących na stałe lub odwiedzających w czasie podróży jakieś ciekawe miejsca dla dzieci w Maroku, prosimy o wpisy w komentarzach i podzielenie się z nami tymi cennymi informacjami ;)



środa, 25 maja 2011

Maroko od kuchni - podróże kulinarne Newsweeka

W poniedziałek ukazało się wydanie Newsweeka wraz z płytą DVD - Podróże kulinarne - Maroko
Polecamy ;-)

"Maroko - mozaika barw, powietrze przesiąknięte przyprawami, kadzidłami i egzotycznymi przyprawami oraz krajobrazy zapierające dech w piersiach. Ben O’Donoghue, szef kuchni jednej z londyńskich restauracji, zamieni wysokie temperatury bijące 
 z rozgrzanych patelni na upalny marokański klimat i poszuka tutaj kulinarnych inspiracji.

Wyprawę zacznie od Casablanki, gdzie zachwyci się smakiem lokalnych pączków serwowanych na ciepło prosto z patelni oraz pozna smak wielbłądziego mięsa. W Fes, gastronomicznej stolicy Maroka, nauczy się przyrządzać harira, lokalną zupę z ciecierzycy, którą spożywa się po zachodzie słońca 
 w trakcie ramadanu.

Przeprawiając się przez pustynię, nawiąże znajomość z nomadami. Zakosztuje ich chleba i gulaszu warzywnego, a po uczcie ruszy do Marrakeszu, gdzie pozna smak kuchni ulicznej i przygotuje tajine 
 z kurczaka z cytryną i oliwkami, jedną z najbardziej popularnych marokańskich potraw.

W regionie Sous z rodziną Berberów upiecze ciasto jabłkowe. Zwieńczeniem podróży będzie widok wybrzeża atlantyckiego i smakowite tajine z sardynek."

poniedziałek, 23 maja 2011

Wąbrzeźno - czyli miejsce pozytywnej energii i ludzi żyjących z pasją



W piątek 20 maja 2011 Africae Deserta Project - Stowarzyszenie Współpracy Polsko - Marokańskiej zostało zaproszone przez Klub Włóczykij działający przy Stowarzyszeniu Rozwoju i Wspierania Społeczeństwa Obywatelskiego "Inicjatywa" do przygotowania i poprowadzenia cyklu Warsztatów Kultury Marokańskiej oraz prezentacji pt. "Perły Maghrebu - czyli Afryka Północna nie tylko dla odważnych". WKM odbyły się w szkole podstawowej w Myśliwcu koło Wąbrzeźna a pokaz w Wąbrzeskim Domu Kultury. Obydwa spotkania dostarczyły nam niezapomnianych wrażeń.


Całość rozpoczęliśmy warsztatami dla dwóch grup dzieci w klasach 0-1 oraz 2-3 w szkole, która powitała nas bardzo gościnnie i serdecznie. Jak zwykle zostaliśmy również żywiołowo przyjęci przez dzieci, które z wielką ciekawością i zaangażowaniem uczestniczyły we wszystkich częściach zajęć. Główną ideą jest zawsze przybliżenie dzieciom tego egzotycznego, afrykańskiego kraju poprzez odbiór wieloma zmysłami. Na wstępie był pokaz slajdów a następnie część kulinarna z degustacją potrawy tajin (tadżin), arabskiego chleba "hubz" oraz daktyli i pomarańczy by wreszcie całość zakończyć interaktywnym pokazem ciekawostek w postaci różnokolorowego piasku z pustyni, zasuszonego skorpiona, oryginalnych bębenków czy też piaskowych "róż pustyni".


Dzieciaki z Myśliwca wykazały się niezwykłą wiedzą, zadziwiły nas odwagą wkraczania w nieznane i zaskoczyły aktywnym udziałem w interaktywnym pokazie. Poziom swej wiedzy udowodniły szybko rozwiązując trudną krzyżówkę i odpowiadając na nasze pytania, nie zawsze proste i łatwe.
Na Warsztatach Kultury Marokańskiej dzieci mogą wszystkiego dotknąć, powąchać i posmakować tak by jak najbardziej utrwalić wrażenia oraz wywołać zaciekawienie i pasję podróży. Całości towarzyszy tło różnorodnych utworów muzyki arabskiej, które dodatkowo pomagają przenieść się w wyobraźni w odległe strony Maroka.



Myślę, że oprócz Wąbrzeskiego Klubu Włóczykij a szczególnie jego aktywnego członka Pana Marcina Lewickiego wielkie podziękowania należą się tu również Pani Marzenie Prusakowskiej, dyrektor Zespołu Szkół w Myśliwcu, która pomogła zorganizować zarówno to, jak i wcześniejsze spotkania z podróżnikami. Musimy przyznać, że postawa Pani Marzeny, jej ciekawość świata, otwartość na inne kultury i zaangażowanie zasługuje na nasze uznanie. Jak zwykle najwięcej zależy od aktywności i chęci działania a tej jak mogliśmy odczuć tak w Wąbrzeźnie jak również w Szkole w Myśliwcu nie brakuje.

Po południu udaliśmy się wraz z Panem Marcinem do Wąbrzeskiego Domu Kultury by poprowadzić prezentację na temat podróży po Tunezji i Maroku. A tam ku naszemu zaskoczeniu telewizja, prasa, wywiady - poczuliśmy się jak gwiazdy. Było nam strasznie miło, choć na początku czuliśmy się nieco onieśmieleni. Frekwencja dopisała ale patrząc po publiczności nie do końca wiemy czy największego wpływu na to nie miał zbliżający się termin egzaminów i końca roku szkolnego oraz związana z tym chęć uzyskania dodatkowych punktów u nauczycieli ;-) Abstrahując jednak od motywów, którymi kierowali się uczestnicy jak zawsze bardzo było nam miło zabrać wszystkich w wirtualną podróż do dwóch "Pereł Maghrebu" jak nazywane są często Tunezja i Maroko. Pokaz trochę się przeciągnął w czasie, dlatego w tym miejscu jeszcze raz pragniemy podziękować uczestnikom za cierpliwość i "wysiedzenie" do końca. Przy okazji pokazu odbyły się dwa konkursy, w których nagrodami były otrzymany od wydawnictwa Berlitz wspaniały przewodnik po Maroku oraz zestaw naturalnych, oryginalnych kosmetyków marokańskich ufundowany przez firmę Maroko Sklep. Po pokazie wszystkich zgromadzonych zaprosiliśmy na prezentację kosmetyków pochodzących z Maroka, w tym "złota berberów" - oleju arganowego. Było to możliwe dzięki wspomnianemu importerowi prowadzącemu sklep internetowy.


Naszą wizytę zakończył wspólny wypad do kawiarni z grupą nowych znajomych, gdzie już mniej formalnie mogliśmy podzielić się wrażeniami, opowiedzieć o naszych planach i posłuchać o barwnym życiu Wąbrzeźna. Dzięki osobom tworzącym tą społeczność, ich aktywnym działaniom widzimy, że wielkość miejscowości nie jest adekwatna do ilości wydarzeń, które się w niej dzieją. To ciekawi ludzie z pasją tworzą miejsca pełne pozytywnej energii. I za to właśnie im dziękujemy ;)




Konsulat marokański w Poznaniu

Dziś rozpoczyna pracę Honorowy Konsul Królestwa Maroka w Polsce pan Paweł Mietlicki - przedsiębiorca zajmujący się rozszerzaniem kontaktów i promowaniem Maroka w naszym kraju. To dzięki jego inicjatywie Maroko będzie partnerem tegorocznych targów Tour Salon 2011 w Poznaniu

Uroczystego wprowadzenia dokonał Ambasador Maroka w Polsce pan Moha Ouali Tagla.
Konsul będzie miał pod swoją opieką około tysiąca marokańczyków zamieszkałych na terenie Wielkopolski, z czego większość stanowią studenci, jednak stawia również na współpracę przedsiębiorców z Polski i Maroka. Niezależnie od konsulatu Paweł Mietlicki pragnie stworzyć centrum biznesu dla marokańskich firm. 

Nowemu Konsulowi serdecznie gratulujemy i życzymy zrealizowania wszystkich planów dotyczących promocji współpracy obu krajów. 

poniedziałek, 16 maja 2011

rozwiązanie konkursu "Berlitz i arabia od kuchni"

Na samym wstępie pragnę podziękować za wszystkie przepisy, które do nas dotarły. Kochani, macie moc i kreatywność - wiemy to, bo musieliśmy się nieźle nagimnastykować żeby podołać trudom kulinarnej (nie ma co ukrywać, nierównej) walki. Podziękowania należą się również niestrudzonym bloggerkom, które wsparły akcję stowarzyszenia i podzieliły się na kartach swych blogów informacją o jego istnieniu.
Co tu dużo pisać, były wstępnie dwie kategorie ale niestety - albo na szczęście- smaku nie można zamknąć w klatce jakiś tam jednoznacznych odczuć i zrobiło nam się pięć miejsc na "pudle". Szacowne jury składające się z naszych przyjaciół miało przyjemność degustacji potraw w czasie minionego weekendu, po czym zostali poproszeni o wyrażenie swojej opinii. Najbardziej punktowanych ostatecznie zostało pięć potraw i podjęliśmy jedyną słuszną decyzję o nagrodzeniu wszystkich finałowych dań.
A dlaczego? Myślę, że sami zgadniecie, kiedy postanowicie przygotować je w domu, obejrzycie zdjęcia i przepisy laureatów.

1. Zaczniemy od nagrody specjalnej. Należy się ona jedynemu przedstawicielowi męskiej części społeczeństwa, mianowicie Panu Andrzejowi za fantastyczną w swym smaku i prostocie przygotowania zupie "Kurczak po arabsku". Myślę, że nie będzie Pan miał do nas żalu ale nasza modyfikacja polegała jedynie na przyrządzeniu wywaru z kurczaka - reszta według przepisu ;) czyli łatwo i szybko oraz smacznie.
"Kurczak po Arabsku"
Składniki:
-300-400g (dwie) piersi z kurczaka,
-300g ryżu białego,włoszczyznę,
-3l wody,
przyprawy(papryka ostra, vegeta warzywna,pieprz,sól).
Najpierw gotujemy ryż, pod koniec gotowania dodajemy piers z kurczaka drobno pokrojoną. Marchewkę kroimy w cienkie prążki, por w drobne wiórki, resztę warzyw po zagotowaniu wyrzucamy. Dodajemy przyprawy wedle upodobania. Zupa "Kurczak po Arabsku" jest łatwa i szybka w wykonaniu.Życzę smacznego.


2. Od Pani Grażyny otrzymaliśmy przepis na aromatyczną sałatkę z kuskusu "Tabbouleh wg Buni". Polecana wegetarianom jako samodzielne danie lub mięsożercom jako wspaniały dodatek do grilla. Smak tej sałatki przywodzi na myśl lokalne restauracyjki mediny pachnące świeżymi warzywami i przyprawami.

"Tabbouleh wg Buni"
Składniki : 
3/4 szklanki kuskusu 
2 duże pomidory 
1 duży ogórek 
1/6 czerwonej papryki 
1/2 szklanki oleju z pestek winogron ( lub oliwy jak ktoś lubi ) 
2 łyżki pokrojonej natki pietruszki 
2 łyżki pokrojonych listków mięty ( świeżej ) 
2 łyżki pokrojonego cienkiego szczypiorku 
1 duży ząbek czosnku 
sok z cytryny do smaku 
1/4 łyżeczki otartej skórki z cytryny 
Sos sałatkowy czosnkowo-ziołowy Winiary 
sól 
pieprz mielony 
Pomidory sparzyć wrzątkiem i obrać ze skórki . Pokroić w drobną kostkę . Włożyć do miseczki (tak mniej więcej objętości 1 litra). Umyć ogórka, obciąć oba końce i utrzeć na tarce jarzynowej ( grube oczka ) razem ze skórką . Dołożyć drobno pokrojoną paprykę , natkę pietruszki, miętę , szczypior , zmiażdżony ze szczyptą soli czosnek , skórkę z cytryny . Wymieszać .Posypać sosem sałatkowym ( wsypać na początek połowę ), szczyptą pieprzu. Zostawić na 15 minut żeby wydzieliło się jak najwięcej soku. Dolać olej. Wsypać kuskus , zamieszać i zostawić aż wchłonie cały płyn. Doprawić do smaku resztą sosu, sokiem z cytryny .Wstawić do lodówki. 

Czas : 3 minuty


3. Pani Ania podzieliła się z nami potrawą o tajemniczej nazwie "Magluba" a w wolnym tłumaczeniu "do góry nogami" ;)
Według autorki przepisu można zastosować tak zwany przegląd lodówki i użyć dostępnych warzyw. Prezentujemy wersję z ziemniaczkami i kurczakiem. 
Musimy się przyznać, że cały urok potrawy niestety prysł wraz z naszym niefrasobliwym sposobem "odwrócenia" i całość rozsypała nam się na półmisku. Nic jednak nie mogło oderwać "testerów" i ich widelców od potrawy, która jest jednocześnie egzotyczna ale również niezwykle łagodna w smaku, co powinno przemówić do nadwiślańskich kubełków smakowych ;)

"Magluba"
Potrzebne będą: 
Ryż biały gruboziarnisty (egipski - w Polsce dobry odpowiednik to Abrorio) - 3 - 4 szklanki
4 spore ziemniaki (lub 6 mniejszych)
4 marchewki
1 duży bakłażan (lub dwa mniejsze)
(ale zasadniczo ilość warzyw - wg uznania własnego)
4 piersi z kurczaka lub 750 gram mielonego mięsa wołowego
Kostki maggie, kardamon, cynamon, pieprz, sól,
Orzechy piniowe - dwie garście
Na sałatkę: Pomidory (2 szt.), ogórki (2 szt.), świeża mięta, oliwa z oliwek, cytryna
Jako dodatek: Jogurt naturalny - 4 małe "kubki"
Ryż:
Namaczamy w bardzo ciepłej wodzie przez min. pół godziny i dobrze kilkakrotnie płuczemy. Dodajemy do niego 4 kostki maggie (po kostce na szklankę ryżu) - pokruszone lub pokrojone, łyżeczkę kardamonu mielonego, kawałek laski cynamonu lub - 1/4 łyżeczki cynamonu sproszkowanego, pieprz - na oko, nie za dużo. Mieszamy i odstawiamy na bok. 
Warzywa:
Ziemniaki obieramy, myjemy, kroimy na grube plastry i solimy. 
Marchew - obieramy, płuczemy i również kroimy na dość grube plastry i solimy. 
Bakłażan myjemy, nie obieramy i kroimy na cieńsze (ale nie przezroczyste) plastry i solimy. 
Smażymy po kolei w głębokim oleju do stanu gotowości (ładnie zarumienione). Odkładamy do obcieknięcia na talerze wyłożone ręcznikami papierowymi (żeby pozbyć się jak największej ilości oleju).
Kurczak lub mięso:
Piersi z kurczaka przygotowujemy (myjemy, pozbywamy się kości, skóry itd.), przyprawiamy sola i pieprzem i podsmażamy - tak by były gotowe. 
lub
Mięso mielone surowe łączymy z surową cebulą, doprawiamy solą i pieprzem i podsmażamy na patelni - tak by było gotowe.
Do sporego garnka (który to wszystko pomieści) na dno wlewamy 3-4 mm oleju. Na to wsypujemy tyleż samo ryżu.Na nim układamy ziemniaki, marchew, bakłażan - warstwami tak by całe dno garnka było w miarę równomiernie pokryte. Na warzywa wysypujemy cały ryż a na niego - układamy podsmażone piersi z kurczaka lub podsmażone mięso. Całość zalewamy wodą na wysokość 1.5 cm powyżej poziomu ostatniej warstwy. Nastawiamy gaz na największy i - bez przykrycia - gotujemy aż woda zacznie bulgotać. W tym momencie (gdy bulgocze) zmniejszamy gaz na najmniejszy i przykrywamy garnek szczelnie pokrywką. Gotujemy aż cała woda zniknie (wygotuje się). Wyłączamy gaz. Ryż powinien być gotowy, niemal gotowy. Aby doszedł ale nie był rozgotowany i aby pozbyć się ew. pozostałości wody w środku potrawy - zawijamy garnek szczelnie ręcznikiem i zostawiamy na gorącym palniku (po wcześniejszym wyłączeniu ognia ;)). 
W tym czasie:
- przygotowujemy sałatkę z pomidorów, ogórków i mięty (wszystko kroimy w drobną kostkę) - doprawiamy oliwą z oliwy, cytryną, solą i pieprzem wg uznania i nakładamy do małych miseczek
- do osobnych małych miseczek nakładamy jogurt
- orzeszki piniowe - rumienimy na niewielkiej ilości oleju (cały czas mieszamy, aby się nie przypaliły)
Przygotowujemy dużą tacę lub talerz (naprawdę duży). Obstukujemy garnek, zdejmujemy pokrywkę i szybkim ruchem, odwracając go "do góry nogami" (magluba - odwrócony) - wyrzucamy na talerz jego zawartość. Idealnie ugotowana potrawa powinna "wyjść" z garnka w całości tworząc na talerzu/tacy - okrąg, ale udaje się to niezwykle rzadko i nie należy się tym przejmować - nie ma wpływu na walory smakowe. 
Całość posypujemy zrumienionymi orzeszkami piniowymi. Jemy - z jednego talerza/tacy - nakładając na kolejne "kęsy" odrobinę sałatki i/lub jogurtu - jeśli chcemy jeść zgodnie z tradycją :).


4. Daniem, które wypełnia lukę pomiędzy potrawą a deserem jest zdecydowanie przepis Pani Dominiki o wszystko mówiącej nazwie "Kuskus Rodzynkowiec". Wyśmienite, proste w przygotowaniu i jednocześnie bardzo smaczne może być zarówno podane jako dodatek do ostrej potrawy by przełamać jej smak lub jako wspaniały samodzielny deser.

"Kuskus Rodzynkowiec"
Składniki:
- 200 g kuskusu
- 1/2 łyżeczki kurkumy
- 60 g rodzynek
- 50 g migdałów (obranych ze skórki) lub orzeszków piniowych
- szczypta cynamonu, soli i pieprzu
- 2 łyżki masła
Przygotowanie:
Kurkumę należy rozpuścić w szklance wody, zagotować i wymieszać. Tak powstałym wrzątkiem zalać kuskus, rodzynki i przyprawy. Kiedy danie jest już gotowe, rozgrzać na patelni masło i podsmażyć kuskus z rodzynkami. Dodać orzeszki lub migdały. Podawać gorące :) 


5. Czas na deser! Dzięki Pani Katarzynie przygotowaliśmy "Ciasto warte grzechu", do którego na początku nie byliśmy przekonani, bo w końcu co to za ciasto bez mąki i jajek. Nic bardziej mylnego - można, i to jeszcze jak. Łatwo dostępne składniki i finalny smak bronią się same.

"Ciasto warte grzechu"
Składniki:
10 dag wiórków kokosowych
2 szklanki kaszy manny
1 łyżeczka cynamonu
1 torebka cukru wanilinowego
3 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanaka mleka
20 dag masła
Na syrop:
2 szklanki cukru
1 szklanka wody
1 łyżeczka soku z cytryny
1. Kaszę manną, cynamon, kokos, cukier waniliowy i proszek do pieczenia wsypujemy do miski. Mieszamy. Dodajemy miękkie masło i mleko, wszystko wyrabiamy. 
2. Ciasto rozprowadzamy na wyłożonej pergaminem blaszce, kroimy na niewielkie trójkąty lub kwadraty. 
3. Blachę wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy ciasto ok. 45 minut. 
4. Z wody, cukru i soku z cytryny gotujemy syrop. Upieczone ciasto zalewamy ostudzonym syropem. Wierzch posypujemy kokosem. Gdy syrop wsiąknie wyjmujemy ciastka z blaszki. 
czas przygotowania około 1.5 godziny 


Wszystkim serdecznie dziękujemy za udział w konkursie. Z laureatami skontaktujemy się drogą mailową w celu wysłania nagród. Zapraszamy do skorzystania z powyższych przepisów i rozsmakowania się w arabskiej kuchni.

Przypomnę tylko, że nagrody w postaci przewodników po Maroku otrzymaliśmy dzięki uprzejmości wydawnictwa Berlitz, partnera naszego konkursu - serdecznie dziękujemy!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...